Może to dziwne, że cytuję tu koleżankę i że cytat odnosi się do Boga.
Ale ostatnie wydarzenia z mojego życia, myśli przemyślenia skłaniają mnie do tego że nic nie dzieje się przypadkowo w życiu i chodź może moje słowa nie do końca się odnoszą w stronę Boga to tak naprawdę są to tylko cytaty którymi staram się coś opisać.
"Każda akcja ma swoją reakcję."
I chodź moja psychika w ostatnich dniach nieco bardzo wysiadła, chodź po głowie chodzi mi jeden temat i wyjść nie chce - postanowiłem, mimo moich błędów człowieczych zawierzyć wszystko Bogu.
Patrząc na moje życie ktoś pomyśli - cudowne nawrócenie; nie! to nie tak poprostu ja jak wierzyłem w Boga tak wierzyć będę, zaczęła mnie denerwować ta "szopka" wokół jego osoby- dziwne były ministrant oazowicz tak piszę - a jednak, każdy dojrzewa każdy ma jakieś przemyślenia życiowe i nikt nikomu niczego nie narzuca.
Każda osoba którą w życiu spotkamy odciska na Nas jakieś piętno mniejsze lub większe. I jak wiadomo niektórzy są "kimś" w życiu z powołania inni "bo jakoś tak wyszło -chciałem".
Nikogo nie potępiam nikogo nie osądzam [ nie piszę tu tylko o księżach bo do wszystkiego można mieć powołanie - budowlaniec, policjant, nauczyciel, rodzic]. Poznałem człowieka w moim życiu ktory mimo tego że ma dobrze prosperującą firmę budowlaną, poczuł powołanie by zostać katechetą i ot Moim Katechetą jest budowlaniec - jazda :D Jak to mówił "Moją szkolną pensję przeznaczam głównie na opłacenie telefonów - ale chce coś przekazać od Siebie i to robię - takie moje powołanie".
Ale jak jedna sytuacja może zdemotywować - księża że po kolędzie chodzą każdy wie, i zawsze za młodu było to fajne doświadczenie wpadał taki do mieszkania i pogadało się i wgl.
W tamtym roku z powodu pracy na księdza nie dotarłem do domu, w tym byłem co mnie lekko zbiło z tropu, i wywołało niejaką niechęć do "facetów w czarnych pelerynach:P", otóż szanowny ksiądz wpadł do mieszkania wszystko ładnie pięknie zaczął modlitwę, po której trzeba przeczytać pismo święte stoi koło Niego "mini ministrant" lat 11, młoda dama lat 19 i otóż ja lat 21 no i oczywiście moi rodzice, ale nie co tam trzeba to trzeba odbębnić złapał pismo otworzył przeczytał - jak mnie to wkurzyło zero jakiejś inicjatywy - O masz przeczytaj to czy coś- księży miałem to wiem że tak można a to ja czytałem a to moja siostra młody chyba też się kiedyś załapał.
Potem oczywiście wywiad środowiskowy co robisz, jak idzie, zajęcie jest, praca jest?
Oczywiście zapisanie na kopercie szanownego numeru mieszkania - hmm a co potem muszę podatek oddawać za to że księdzu dałem? W koszty to Sobie wrzuca czy jak? - Nie wiem nie rozumiem nie chce zrozumieć, to tylko człowiek i jak każdy ma jakieś obowiązki - fakt faktem cukierka dostałem - ba nie zjadłem ale cóż dostałem fakt się liczy :)
Trochę mnie te przemyślenia z tropu zbiły początkowej myśli odnośnie tego co chciałem napisać, także reasumując: Pan ma Plan - może do końca nie taki jak byśmy chcieli ale jak to kiedyś gdzieś słyszałem "Bóg nie daje Ci krzyża którego nie udźwigniesz" może i Racja czemuś jest Bogiem :)
Szanowne ukłony dla Pana na górze, dbaj tam o Nas :)
Pozdrówki także dla mojego Skarba :)
Patrząc na moje życie ktoś pomyśli - cudowne nawrócenie; nie! to nie tak poprostu ja jak wierzyłem w Boga tak wierzyć będę, zaczęła mnie denerwować ta "szopka" wokół jego osoby- dziwne były ministrant oazowicz tak piszę - a jednak, każdy dojrzewa każdy ma jakieś przemyślenia życiowe i nikt nikomu niczego nie narzuca.
Każda osoba którą w życiu spotkamy odciska na Nas jakieś piętno mniejsze lub większe. I jak wiadomo niektórzy są "kimś" w życiu z powołania inni "bo jakoś tak wyszło -chciałem".
Nikogo nie potępiam nikogo nie osądzam [ nie piszę tu tylko o księżach bo do wszystkiego można mieć powołanie - budowlaniec, policjant, nauczyciel, rodzic]. Poznałem człowieka w moim życiu ktory mimo tego że ma dobrze prosperującą firmę budowlaną, poczuł powołanie by zostać katechetą i ot Moim Katechetą jest budowlaniec - jazda :D Jak to mówił "Moją szkolną pensję przeznaczam głównie na opłacenie telefonów - ale chce coś przekazać od Siebie i to robię - takie moje powołanie".
Ale jak jedna sytuacja może zdemotywować - księża że po kolędzie chodzą każdy wie, i zawsze za młodu było to fajne doświadczenie wpadał taki do mieszkania i pogadało się i wgl.
W tamtym roku z powodu pracy na księdza nie dotarłem do domu, w tym byłem co mnie lekko zbiło z tropu, i wywołało niejaką niechęć do "facetów w czarnych pelerynach:P", otóż szanowny ksiądz wpadł do mieszkania wszystko ładnie pięknie zaczął modlitwę, po której trzeba przeczytać pismo święte stoi koło Niego "mini ministrant" lat 11, młoda dama lat 19 i otóż ja lat 21 no i oczywiście moi rodzice, ale nie co tam trzeba to trzeba odbębnić złapał pismo otworzył przeczytał - jak mnie to wkurzyło zero jakiejś inicjatywy - O masz przeczytaj to czy coś- księży miałem to wiem że tak można a to ja czytałem a to moja siostra młody chyba też się kiedyś załapał.
Potem oczywiście wywiad środowiskowy co robisz, jak idzie, zajęcie jest, praca jest?
Oczywiście zapisanie na kopercie szanownego numeru mieszkania - hmm a co potem muszę podatek oddawać za to że księdzu dałem? W koszty to Sobie wrzuca czy jak? - Nie wiem nie rozumiem nie chce zrozumieć, to tylko człowiek i jak każdy ma jakieś obowiązki - fakt faktem cukierka dostałem - ba nie zjadłem ale cóż dostałem fakt się liczy :)
Trochę mnie te przemyślenia z tropu zbiły początkowej myśli odnośnie tego co chciałem napisać, także reasumując: Pan ma Plan - może do końca nie taki jak byśmy chcieli ale jak to kiedyś gdzieś słyszałem "Bóg nie daje Ci krzyża którego nie udźwigniesz" może i Racja czemuś jest Bogiem :)
Szanowne ukłony dla Pana na górze, dbaj tam o Nas :)
Pozdrówki także dla mojego Skarba :)
Najcenniejsze rzeczy w życiu nie nabywa się za pieniądze.
Albert Einstein
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz