Kurde myślałem że ta niedziela wakacji będzie troszkę inna, troszkę bardziej wyjątkowa, troszkę bardziej z Tobą.
Już sam fakt ze udało Ci się wyrwać mnie do kościoła, miałem nie iść ale jeśli i Ty tam będziesz, to warto się przełamać.
Potem po obiadku wpadłaś do mnie, błogie leżenie w łóżku, typowo niedzielny chillout i co i nagle Ci się przypomniało że masz telefon i nagle przyjaciółeczka się dobijała (bez obrazy, ale i tak "przyjaciółeczkę" lubię), i co musisz się z Nią spotkać.
Wiesz że mój czas dla Ciebie w dni powszednie jest ograniczony godzinami 18-22.30, i wiesz że jutro raczej pół dnia będziesz miała wolnego i tak pewnie się spotkasz z Paulinką to wolałaś to zrobić dzisiaj bo ten bo tamten / wolę bez nazwisk.
Naprawdę mnie to boli, ja potrafiłem zrezygnować z Wrocławskiej dla Ciebie, ale cóż jednak nie możesz całego Bożego dnia spędzić ze mną... No spoko ...
PS.
Uporczywie, z natarczywością Maniaka czekam na odbiór mojej Laluni, jednak się przyjadę.
Taką miałem wielką ochotę, gdy zamknąłem za Tobą szklane drzwi, wziąć kluczyki i pojechać na Wro i wyżyć się wyładować z Siebie to całą agresję ale cóż nie mam jak ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz